|
Msze Święte w niedziele i święta 7:30, 11:00, 17:00; Kaplica Wyźrał 9:30,
Sobota g.18:00 (niedzielna)
we wtorki i czwartki 7:00, w poniedziałki, środy i piątki 18:00, w soboty 7:00,
w maju i październiku: poniedziałek-piątek 18:00, sobota 7:00.
Kancelaria czynna jest w środę po Mszy św. wieczornej 18.45 19.15 . (Zaświadczenia, metryki). Dodatkowo można uzyskać potrzebne dokumenty bezpośrednio po Mszach św. we wtorek i w czwartek o godz. 7.00 oraz piątek o godz. 18.00
W sprawach pogrzebowych i innych bardzo pilnych proszę dzwonić na nr tel. 516-737-910.
W sprawach przygotowania do ślubu (protokoły przedmałżeńskie potrzebny czas ok 40 minut) proszę dzwonić na nr tel. parafialny i umówić termin.
Intencje Mszy św. można zamawiać przed lub po Mszach św. w zakrystii.
Spowiedź. Okazja do spowiedzi codziennie przed Mszą Św.
Sakrament Chrztu udzielany jest w naszej Parafii w 2 i 4 niedzielę miesiąca
podczas Mszy świętej o godz. 11.00.
Sakrament Małżeństwa: http://www.wdr.diecezja.pl/index.php?page=7



POLSCY PIELGRZYMI DO ZIEMI ŚWIĘTEJ
Słusznym jest porównywanie naszego życia do pielgrzymki. Obyśmy za jej trudy osiągnęli cel, jakim dla ziemskiej wędrówki jest raj! Gdzież lepiej pielgrzymować jak nie do Ziemi Świętej, gdzie są ślady po Bogu, który dla naszego zbawienia stał się człowiekiem, umarł na krzyżu i zmartwychwstał? Od blisko tysiąca lat szlak ten przebywali Polacy, a wśród nich najwybitniejsi jak kronikarz abp Jan Długosz, wieszcz Juliusz Słowacki, mineralog prof. Ignacy Domeyko, pisarka Zofia Kossak-Szczucka i wielu innych.
MIEJSCA ŚWIĘTE
Pielgrzymowanie to zjawisko uniwersalne, znane różnym cywilizacjom (egipskiej co najmniej od czterech tysięcy lat), a każda z nich wykreowała miejsca o szczególnym znaczeniu, gdzie warto wędrować w mozole. Dla trzech wielkich religii monoteistycznych wyjątkowym miastem jest Jerozolima, gdzie Salomon pobudował Bogu świątynię, gdzie nastąpiło odkupienie człowieka przez Chrystusa i skąd miał udać się do nieba prorok Mahomet. Wbrew nazwie, nie można powiedzieć o niej, że jest miastem pokoju, czego dowodzą trzy tysiące lat ciągłych wojen, a i obecne konflikty Izraela budzą grozę nawet o przyszłość świata, zaś chrześcijanom tam zamieszkałym grożą szykany jak w pierwszych trzech wiekach po Chrystusie. Prześladowaniom za wiarę próbował położyć kres cesarz Konstantyn Wielki, wydając tolerancyjny edykt mediolański w 313 roku, a jego matka, chrześcijanka św. Helena, zorganizowała znakomitą ekspedycję archeologiczną i osiągnęła kilka zamierzonych celów, wśród których najważniejszym było znalezienie relikwii Krzyża Świętego. Historia podważania ich autentyczności zasługuje na przypominanie, bo mimo falsyfikacji niektórych jego cząstek badania najnowszymi technikami potwierdzają czasy i miejsce powstania najważniejszych pamiątek chrześcijańskich. Bzdurą okazują się też kpiny z ilości zachowanych relikwii, które miały by ponoć kilkakrotnie przewyższać wagą wielkość autentycznego Krzyża. Wystarczy przepytać wątpiących, jakie sanktuaria znają i poprosić o zesumowanie relikwii
Żyjemy w czasach, gdy na szczęście docenia się zabytki, ale też wielu publicystów przedstawia chrześcijaństwo jako czynnik wsteczny w dziejach ludzkości. Wprowadźmy więc w tym miejscu nieco logiki, bo prawdą jest, że Kościołowi zawdzięczamy z pewnością większość osiągnięć, którymi ludzkość dziś się chlubi. Szkoda, że tylko niewielu miłośników archeologii docenia fakt, że to właśnie św. Helenę możemy uznać za pionierkę wnikliwych badań archeologicznych. Oczywiście, że jej motywy były religijne, ale z nich wypłynęła kwestia finansowania i zorganizowania wyprawy, poszukiwań i badań naukowych, jakie były wówczas znane ludzkości.
Od początków chrześcijaństwa największą troską otaczali wierni pamięć o Świętym Grobie, który przetrwał pod gruzami jerozolimskich budowli niszczonych czy to w powstaniach tłumionych przez Rzymian, czy kolejnych wojnach średniowiecznych. To właśnie Grób Chrystusa stał się głównym celem krucjat, mających na celu odzyskanie przez krzyżowców ziem, które kiedyś należały do chrześcijan, a od VII wieku były pod okupacją islamską, a z których Arabowie i Turcy szykowali dalsze podboje. Poważnej rewizji wymagają rozpowszechnione we współczesnej historiografii oceny krzyżowców, wśród których znajdowali się ludzie niegodni, ale były to wyjątki, a zasadniczym ich dziełem była obrona przed naporem muzułmańskiego wroga i ochrona chrześcijan. Za ich kontynuatorów możemy uważać takich naszych bohaterów jak Władysław IV czy Jan III Sobieski i należy się im wdzięczność za poświęcanie własnego życia dla naszej cywilizacji.
Od XIII wieku, gdy muzułmanie znów skutecznie utrudniali lub uniemożliwiali chrześcijanom dostęp do Jerozolimy, do większego znaczenia dla Europejczyków urosły inne sanktuaria pielgrzymkowe, jak liczne lokalne miejsca święte, paneuropejskie Santiago de Compostella i oczywiście Rzym, który jako stolica imperium, nasiąknięta krwią chrześcijańskich męczenników ze świętymi Piotrem i Pawłem na czele, a wreszcie może jeszcze bardziej jako stolica papiestwa urosło do największego znaczenia i kojarzone jest dziś bardziej niż Jerozolima jako miasto święte.
PĄTNICZE SZLAKI
Znane nam początki polskiego pielgrzymowania ku Jerozolimie sięgają XII wieku, gdy polscy książęta, rycerze i duchowni zaczęli się tam udawać, włączeni w dzieło krucjat. Do XVIII wieku zdecydowanie najpopularniejsza trasa wiodła ze wszystkich europejskich krajów do Wenecji, a stamtąd galerami do bliskowschodnich portów (najczęściej Jafy). Statystyka pokazuje w XIV wieku 50 tys. pielgrzymów na tej trasie rocznie. Niebezpieczna od muzułmańskich piratów i niespodziewanych burz podróż morska trwała zwykle cztery do sześciu tygodni z zawijaniem do portów greckich, na Krecie, na Rodos, i na Cyprze. Zarówno władze Wenecji jak i panujący w Palestynie wymagali od podróżnych odbycia kwarantanny. Przybyszów do Ziemi Świętej odbierali w portach mnisi franciszkańscy oraz eskorta, a droga do Jerozolimy obfitowała w śpiewy psalmów i modlitwy, by wreszcie na jej widok zejść z osiołków i pieszą wędrówką czcić Boga. Pobyt w hospicjach franciszkańskich trwał zwykle ok. dwóch tygodni, a stamtąd urządzano dwu- lub trzydniowe wędrówki do miejsc świętych poza stolicą np. Betlejem, Nazaretu, Jerycha itp... Punktem kulminacyjnym pielgrzymki bywała przez wieki (i wciąż jest) noc w Bazylice Grobu Bożego, zamykanej od zewnątrz. Tu modlitwy przy Golgocie, Kamieniu Namaszczenia i w kręgu Anastasis z wejściem do najważniejszego z grobowców, bo przez kilkadziesiąt godzin mieścił ciało Chrystusa, a trzeciego dnia widział w niedzielny poranek akt zmartwychwstania Pańskiego. Tu wielu uczestniczyło od najdawniejszych czasów w liturgii, z której wyewoluowały obrzędy Mszy świętej. Tu niektórzy dostąpili zaszczytu pasowania na rycerza Grobu Bożego. Jednak nawet tutaj pątnicy nie mogli czuć się bezpieczni. Napaści na nich mnożyły się na drogach między miastami, ale także w wąskich uliczkach Jerozolimy bywali wyzywani, opluwani i obrzucani kamieniami. To były prawdziwe próby pokory, którym poddawali się nasi rodacy, których kojarzymy z władczym charakterem, dumą i splendorem jak np. hetmana Jana Tarnowskiego.
POLSCY PIELGRZYMI
Nasz naród ma ogromny wkład w dzieje pielgrzymstwa, co nawet podchwycił Adam Mickiewicz w tytule swego dzieła. I jak wynika z szerokich badań na najbardziej niebezpieczne trasy porywali się nasi najwybitniejsi rodacy. Oni sami często podkreślali, że pielgrzymka była momentem przełomowym w ich życiu lub wręcz najważniejszym wydarzeniem.
Do pierwszej fali naszych krzyżowców należy Jaksa z Miechowa, przez którego sprowadzeni do Małopolski bożogrobcy mają piękna kartę w dziejach Polski i chrześcijaństwa, a XVI-wieczna kopia Grobu Pańskiego w bazylice miechowskiej to fenomen. Wśród naszych najwybitniejszych pielgrzymów znajdujemy Jana Długosza w 1450 roku, który po drodze odwiedził cesarza w Wiedniu i papieża w Rzymie. Z narażeniem życia wędrowało tu kilku Łaskich i Tęczyńskich, a ci co nie mogli jak kard. Zbigniew Oleśnicki czy Mikołaj Zebrzydowski - fundowali w zamian bursy akademickie lub kalwarie. Niektórzy jak nawrócony Mikołaj Sierotka Radziwiłł, czy św. bp Józef Sebastian Pelczar - pozostawili wspaniałe opisy swych przygód i odwiedzanych miejsc. Od początku XX wieku pielgrzymowaliśmy do Jerozolimy kilkusetosobowymi pielgrzymkami ludowymi często w intencji niepodległości ojczyzny, a podczas II wojny światowej żołnierze gen. Andersa zamieszkali tu na kilka lat i pozostawili ślady troski np. o Drogę Krzyżową. W ostatnim czasie niektórzy rodacy zapisali się w ziemskiej ojczyźnie Chrystusa nowymi fundacjami i licznymi udziałami w liturgii świętej Wielkiego Tygodnia.
MY WOBEC TRADYCJI
Zdecydowana większość polskich chrześcijan miała styczność z dziełem pielgrzymim czy to maszerując, czy korzystając ze środków komunikacji, czy wreszcie wspomagając podróżujących, a ta ostatnia forma bywa czasem nawet bardziej ofiarna niż inne. Już bardzo rzadko wyczerpani fizycznie w klasycznym stroju pielgrzymim i kijem do podpierania się (a czasem obrony) a najczęściej w nowoczesnych ubraniach i świątecznie-wesołej atmosferze, ale zwykle prastarymi trasami Polacy wędrują do sławnych sanktuariów, których mamy wiele. Nie gaśnie zainteresowanie Jasną Górą, kilkoma kalwariami, Licheniem czy Świętym Krzyżem, a gwałtownie rośnie Łagiewnikami i Gietrzwałdem. Żyjemy nadzieją, że powróci możliwość oddania hołdu Bogu znów w Jerozolimie, a póki co powinniśmy zgłębiać wiedzę o Ziemi Świętej i naszych rodakach, którzy tam dotarli, a dla nas mogą być wzorem.
Piotr Boroń
Autorstwa tegoż ukazała się właśnie książka pt. Ku Jerozolimie. Polscy pielgrzymi do Ziemi Świętej, w której sygnalizowana w artykule tematyka znajduje szerokie rozwinięcie.
|